Henryk Kaydan 14: Nowe plansze

Mniej ostatnio dzieje się na blogu, z prostego powodu — brak czasu. Obiecałem sobie kilka tygodni temu, że jak najszybciej dociągnę do druku pierwszą część kontynuacji przygód Henryka Kaydana. Dużą część kwietnia spędziłem na przygotowaniach. Choć nie mam jeszcze dokładnej daty, wszystko jest na dobrej drodze. Plan jest nadal taki, by uwinąć się z koksem przed wakacjami. Nie ma już w zasadzie o czym pisać po drodze. Dam znać, jak będzie gotowe i tyle.

Tymczasem myślę już o drugim tomie Post Scriptum, który w większości będzie poświęcony Kosmicznym Rekinom. Okładkę najnowszego numeru Henryka Kaydana (to już #14!) możecie obejrzeć tutaj. Nie potrafię wytrzymać bez rysowania i po prostu muszę to wszystko pchać do przodu, przelewać pomysły na papier. Wszelkie czynności nie związane bezpośrednio z radością tworzenia nowych plansz są dla mnie złem koniecznym i może też dlatego trochę się to wszystko ciągnie.

Kaydany od #11 wzwyż, z wyjątkiem numeru 12, są poświęcone nieco lżejszym tematom niż historie składające się na pierwszy wolumen (czyli #7-10). Myślę, że przynajmniej gdzieś do numeru 16 zrobimy sobie odskocznię od regularnych przygód Henryka. Tak, aby druga, zbiorcza część nowych komiksów była w miarę spójnym odjazdem w nieznane rewiry. Być może powinienem był umieścić te przygody pod osobnym tytułem, ale co tam. Kiedyś Marvel, DC i inne firmy również chętnie próbowały różnych wariantów swoich bohaterów i dawały szanse śmiałym, a nawet nieco szalonym opowieściom. Chodzi o to, by czerpać z komiksów zabawę i abyście Wy również świetnie się bawili czytając te rzeczy.

Tak zatem prezentują się wykonane ostatnio plansze otwierające Kaydana #14:

Pierwsze dwie plansze poszły błyskawicznie, ale strona 3 zajęła nieco więcej czasu. Rozbiłem rysowanie na kilka dni, co jeszcze kilka lat temu wydawało mi się absurdem, ale przyzwyczajam się. W każdym razie, oto parę ujęć ze szkicu i tuszowania:

Przewijamy kilka dni do przodu i jesteśmy przy stronach 12-13. Niestety, dwunastka (po lewej) będzie musiała zostać narysowana od nowa. Niemiłosiernie spaprałem kilka detali i w wirze roboty wyrzuciłem planszę do kosza. To nic, nowa wersja będzie na pewno lepsza. Co kilkanaście (lub kilkadziesiąt) stron podobne rzeczy się zdarzają.

Przy okazji, zarysowana długopisem kartka z prostokącikami na zdjęciu powyżej to ekstrakt ze scenariusza. Zapisuję niektóre dialogi z wyprzedzeniem i układam ciąg wydarzeń z góry, ale do samego rysowania wystarcza mi ogólny zarys historii strona po stronie. Jeśli więc ma pojawić się scena walki w międzyplanetarnym barze, wystarczy mi opis w rodzaju „walka w barze na stronach 5-8” i tyle. Przyzwyczaiłem się do rysowania z głowy tak bardzo, że jakikolwiek dokładniejszy script przeszkadzałby mi. Od razu wiem, jak poprowadzić narrację, jakich skrótów czy jakiej perspektywy użyć. Być może dlatego nigdy nie zdarzyło mi się pracować z innym scenarzystą. Po prostu bałbym się, że zostanę zawalony zbędnymi opisami (scenarzysta musi przecież coś robić!) i sparaliżuje to mój naturalny flow. Niech Bóg błogosławi Stana Lee i Jacka Kirby’ego za wymyślenie metody Marvela! Pełny script to w wielu przypadkach przesada i jest potrzebny wtedy, gdy rysownik nie umie sam podjąć szybko podstawowych decyzji.

Szkic i tusz strony 13, opisanej w notatniku po prostu jako „walka” a, powstałej w wyniku właśnie takich szybkich decyzji:

Nie zawsze wszystko idzie gładko. Poniżej optymistyczny shot ołówkowej wersji nieszczęsnej strony 12, której w tej formie nie zobaczymy w komiksie:

A co mamy tutaj? Na deser skanowanie kilku ostatnich plansz z komiksu LAZARUS nr 1:

Jak widzicie, tempo nie jest może mordercze, ale jednak idziemy do przodu. W końcu rozbije się bania z drukowanymi komiksami. I nawet, jeśli nie znajdę wystarczającej ilości odbiorców, by kontynuować druk, pewnie i tak będę udostępniał historie w taki czy inny sposób. Za bardzo kocham rysowanie, żeby sobie odpuścić. W końcu komiks to najlepsza, najbardziej czadowa forma przekazu, jaką można sobie tylko wyobrazić!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *