Henryk Kaydan na papierze: Update

HK Productions i Kaydan powracają na papierze w tym roku. Taki jest plan i zatrzymać go mogą jedynie losowe a nieprzewidziane wypadki. Trzymajcie więc kciuki, by wszystko poszło gładko!

Główna decyzja zapadła, ale ciągle zastanawiam się, w jaki sposób urządzić premierę. San Diego i NYC chwilowo odpadają, więc skupiam się na razie na rodzimym podwórku. Tutaj możliwości widzę dwie:

Możliwość pierwsza: Nowy Kaydan będzie miał premierę na targach komiksowych, najprawdopodobniej na MFKiG w Łodzi.

Możliwość druga: Nowy Kaydan będzie miał swoją premierę internetową i papierowe komiksy będzie można po prostu zamówić online.

Myślę, że wybór drugiej opcji to szybsza premiera. Chciałbym w tym wypadku uwinąć się przed wakacjami, i to jak najszybciej. Pierwszy możliwy termin to pewnie okolice maja, ale dam Wam znać, jak już będę wiedział na pewno. Targi są lepsze ze względu na możliwość spotkania z Wami i ogólny klimat, ale nie wiem, czy i w jakiej formie się odbędą. Plus, sami organizatorzy nie są zbyt responsywni gdy idzie o stoiska (może to specyfika zeszłego roku, nie wiem, nie ciągnąłem tematu jak już zaczął się cały cyrk). Niewykluczone więc, że w optymistycznym scenariuszu i tak skończyłbym na stoisku za ostatnią kolumną i tyle byście mnie widzieli. Z mojej perspektywy, od lat wygląda to tak samo – człowiek myśli z dużym wyprzedzeniem, pyta, pisze, ale w końcu i tak przypomina nam się, że przecież ciągle żyjemy w kole podbiegunowym, gdzie pytanie o rozłożenie miejsc czy faktyczną mapkę stoiska in advance jest traktowane jak namolne zrzędzenie.

A jednak nawet kiepawe stoisko jest lepsze, niż żadne. Byłoby super zobaczyć się znowu i, jeśli tylko zechcecie, poznać wielu z Was osobiście. Poza tym, HK Productions sroce spod ogona nie wypadło, i nawet ostatnią kolumnę przekujemy w wielką lufę czołgu, którą porządnie zamieciemy!

Niezależnie od tego, które rozwiązanie na premierę wybiorę, zamierzam udostępnić od razu przynajmniej pierwsze cztery odcinki nowych przygód Kaydana, czyli numery 7-10. Jednym sipem, po męsku. Na ten pomysł wpadłem zaglądając ostatnio na Netflix. Odkąd pojawił się binge-watching, serie i seriale przestały mieć sens jako odcinki rozłożone w czasie, ale to nie znaczy, że sama forma zeszytowych komiksów się nie sprawdzi – podobnie, jak sama forma odcinków na małym ekranie też sama w sobie nie wymagała zmiany. Myślę, że ma to sens, ponieważ zwiększy się atrakcyjność zakupu (4 tomy w pakiecie, więcej lektury i tańsza przesyłka).

Prawdopodobnie następne numery HK również ukażą się w takich czy innych pakietach, ale to jeszcze jest materiał do przemyślenia. Jeśli pierwsze wydania okażą się niewypałem, to albo dam sobie spokój, albo wymyślę coś innego. Wiem jednak, że jak już pójdzie pierwsza paka, to druga nie będzie daleko w tyle, i chciałbym utrzymać tempo przynajmniej 5-6 numerów na rok.

W Kaydanach 7-10 zamierzam opublikować bogate historie dodatkowe. Będzie to czteroczęściowa miniseria „Droga Do Piekła”, zatem objętość każdego numeru będzie spora, tak około objętości zeszytu TM-Semic. Potem jednak powrócimy do 22 stron na zeszyt, bo jest to optymalna długość na jeden odcinek, a zrobienie grubszego komiksu wymaga już zbyt wiele czasu i numery ukazywałyby się za rzadko.

Mgliście też rozważam możliwość użycia mojej starej serii „The Terminus Project” jako potencjalnego back-upu. Są numery 21-29, które zawierają historię wartą moim zdaniem (ale tylko, gdy mam dobry dzień) wznowienia po polsku. Napiszę o niej osobno na blogu. Być może jednak zdecyduję, że jest już za późno i rzecz jest za stara. Dużo zależy od tego, jak przyjmą się nowe numery HK.

Na pewno interesuje Was nakład. Od razu rozwieję napięcie, będzie on bardzo niski, myślę, że ze 100-150 egz. na numer. Nie ma zatem co czekać, tym bardziej, że nie planuję żadnych opcji limitowanych i innych dupereli. Może kiedyś tak, ale nie teraz, nie chcę się rozpraszać podobnymi głupotami. Oczywiście marzy mi się to, ale na wszystko jest odpowiedni czas. Jeśli recepcja pierwszych odcinków będzie fajna, to wszystko przed nami. Dlaczego nie od razu? – zapytacie. Ano dlatego, że – mimo, że zabrzmi to może dziwnie czy niewiarygodnie – celem całego przedsięwzięcia nie jest krótkowzroczne wyssanie kasy z nieszczęsnych zbieraczy. Celem jest udostępnienie komiksów publiczności, bo wierzę, że one na to zasługują i szkoda byłoby trzymać je w szufladzie. Specjalne okładki, ręczne rysunki, limity, wszystko to jest ok i sam je zbieram, ale to nie jest czas i miejsce. Jak będziecie chcieli, to kiedyś bedą, nie martwcie się. Owszem, fajniej się w takim wypadku rozkładają koszty, ale za to traci się czas, który w tej chwili jest dla mnie najważniejszy. Wolę na razie ugruntować Kaydana jako komiks, niż zajmować się działaniami, które długofalowo mogą przynieść więcej szkody niż pożytku. Zamiast oglądać 7 okładek Kaydana #7, wolę szybciej zobaczyć Kaydana #17. Jak już się rozbuchamy, to wierzcie mi – zrobimy taki special, że wszyscy będą od nas zrzynać.

I jeszcze jedno – crowdfunding. Paru z Was zwróciło mi uwagę na jego zalety, widzimy, jak sukcesy odnoszą kolejni autorzy. Otóż, na razie nie. Być może kiedyś spróbujemy, ale skromne założenia opisane powyżej nie wymagają według mnie aż takich narzędzi i zaplecza.

Co do samych zeszytów „Henryka” i coraz bardziej widocznych przygód z rekinami – pogadamy o tym osobno. Mam już w głowie pewną koncepcję, ale pozwolę się jej jeszcze zamarynować i, co najważniejsze, zobaczyć zalążki w praktyce. Dobrze jest na bieżąco sprawdzać i zmieniać plan w razie potrzeby. Dalekosiężne plany będą miały sens, jak już zrealizujemy te bliższe.

Jeszcze krótko o pozostałych planach na rok 2021 – pełnometrażowy komiks „Kocia Planeta” i seria „Lazarus”. Nadal są w przygotowaniu, jednak zrewidowałem nieco kolejność wydania, bo myślę, że Kaydan jest lepszy, by trochę przetrzeć szlaki, przypomnieć się ludziom, wypróbować drukarnię, zobaczyć, co jeszcze nie gra. „Kocia Planeta” jest już od dawna gotowa i żal ściska, że leży w szufladzie, ale jest to zbyt ambitny i zbyt ryzykowny projekt jak na początek.

Tak to zatem wygląda na dzień dzisiejszy. Jeśli ciekawi Was jakikolwiek inny szczegół, albo chcecie się podzielić radą lub spostrzeżeniem – proszę piszcie. Chętnie odpowiem w komentarzu.

PS Wszystkie plansze przedstawione we wpisie pochodzą z Henryka Kaydana #13 – już wkrótce w Twoim kiosku!:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *