Okładki z głową wilka

Wydany w roku 2011 pierwszy numer komiksu „Zmora” posiadał wyjątkową okładkę. Nie dlatego, że była jakoś wybitna, ale z zupełnie innego powodu – oryginalny rysunek powstał kilkanaście lat wcześniej od samego komiksu. Miałem piętnaście lat, kiedy go rysowałem, można mi więc chyba wybaczyć totalną fascynację Toddem McFarlanem, którego zresztą do dzisiaj bardzo lubię.

Plansza z głową wilka, zupełnie bez sensu, jeśli idzie o content. Czytelnicy jednak z reguły bardzo ją lubią i od czasu do czasu do dzisiaj otrzymuję zapytania, czy jeszcze mam ją na sprzedaż. Nie wiem, dlaczego, ale na przestrzeni lat zauważyłem, że ten rysunek jakoś wyjątkowo trafia do odbiorców którzy, ku mojej rozpaczy, gotowi ignorować na jego rzecz prace powstałe nawet całkiem niedawno.

Art powstał dość prymitywnym sposobem – narysowałem go w całości cienkopisami na niezbyt grubym i, jak się okazało, niestandardowym brystolu (takie trochę większe A3). Niektóre użyte mazaki średnio przeszły próbę czasu. Pamiętam, że przez kilka wakacyjnych dni z mozołem nakładałem kolejne motywy, nie przejmując się zbytnio szkicem, co zresztą widać. W liceum narysowałem jeszcze kilka podobnych prac, jednak niewiele się z tego zachowało.

Okładka, już ze zremasterowanymi kolorami, została użyta również w trzecim numerze elektronicznej „Zmory” w języku angielskim (po polsku, na papierze, ukazały się dwa pierwsze numery):

W roku 2015, na potrzeby komiksu Terminus Project, postanowiłem nieco odświeżyć oryginalny koncept. Narysowałem okładkę, która przedstawia podobnie bezsensowną sytuację, ale całość naszkicowałem w nieco bardziej przemyślany sposób. Czy udało się przebić impakt oryginału? Zobaczcie i oceńcie sami:

Swego czasu wykonaliśmy kilka eksperymentalnych, wysokiej jakości printów w rozmiarze A3, wśród których była też reprodukcja drugiego wilka. Nieco ekstremalny, choć na pewno oryginalny sposób na dekorację gabinetu:

Oryginalna plansza z pierwszej Zmory, podobnie, jak pierwsza okładka z Henryka Kaydana, nie jest na sprzedaż. Zachowam je sobie na pamiątkę po szalonych latach HK Productions. Jeśli jednak interesuje Was coś z dotychczas wydanych komiksów, lub jakiś konkretny art zamieszczony na FB, śmiało piszcie. Staroci z czasów pierwszego HK i Zmory zostało już niewiele, ale coś tam jeszcze można wygrzebać i trochę szkoda, by leżało w szafie. Sprawia mi ogromną radość, kiedy moje prace trafiają w dobre ręce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *