Znakowanie oryginalnych plansz

Z pozoru śmieszny problem pierwszego świata: jak dobrze oznaczyć oryginalną planszę komiksową?

Pytanie pomocnicze brzmi: a po co w ogóle się tym przejmować? Jest kilka powodów, dla których w moim przekonaniu warto robić to z rozmysłem.

Po pierwsze, spójne numerowanie pomaga autorowi uporządkować piętrzące się archiwum przy setkach plansz rysowanych rocznie.

Po drugie, dzięki usystematyzowanemu podejściu nie bazgrzemy gdzie popadnie po planszy, co dla niektórych odbiorców oryginałów wpływa na estetykę całości.

Po trzecie, zostawiamy na arcie trwały ślad kto, co, kiedy i po co. Ma to znaczenie w perspektywie lat, kiedy już zapomnimy, skąd jest dany rysunek. Wierzcie mi, może się to zdarzyć! Oznaczenie, skąd dana plansza pochodzi, jest na długą metę równie ważne, jak podpis autora. Oba powinny być widoczne i czytelne.

Po czwarte wreszcie, spójna konwencja numerowania zwraca z czasem uwagę i pomaga odbiorcy szybko skojarzyć dany rysunek z autorem.

Do oznaczania plansz używam od kilku lat pieczątek pomysłu mojej kochanej Żony, która niedawno sprezentowała mi też dwa nowiutkie znaczniki do Henryka Kaydana, z nowym adresem witryny internetowej. W przypadku najnowszych Kaydanów używam więc w sumie trzech pieczątek:

Główna pieczątka (tytuł, numer serii i strony do wypełnienia) jest uniwersalna, i mogę jej używać do każdej innej planszy. Ogólny patent zaczerpnęliśmy ze starych plansz Marvela czy DC, gdzie stosowano pieczątki do oznaczania poszczególnych serii.

Po przybiciu pieczątek pozostaje już tylko narysowanie samej planszy:

A tutaj stare pieczątki, już nieaktualne, używane do serii The Terminus Project. Oprócz tytułu komiksu, warto przemyśleć, na ile trwały jest nasz obecny adres www, jest to bowiem rzecz, która dezaktualizuje się zwykle najszybciej:

Często pracuję nad planszami poza domem, gdzie nie mam dostępu do pieczątek. Wtedy po prostu wstawiam numerację ręcznie i tyle. O ile pamiętam, uzupełniam oznaczenia post factum (jak widać, nie zawsze uda się dobrze docisnąć za pierwszym podejściem).

Polecam każdemu rysownikowi patent z pieczątkami. Poza zaletami wymienionymi powyżej, ma jeszcze jedną i być może dla rysownika najważniejszą: nie ma nic przyjemniejszego, niż solidne przybicie kilku pieczątek przed rozpoczęciem pracy. Centruje umysł i dodaje kopa do rysowania!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *