Spawn 305

Jak to szybko zleciało! Dopiero co ukazał się Spawn 300, a już mamy numer 305. Obiecałem sobie, że do końca historii „Hell Hunt” (czyli właśnie do Spawna 305) będę zbierał w miarę możliwości wszystkie wydania, bo w końcu powrót Todda McFarlane’a do serii to nie byle jakie wydarzenie.

Mamy zatem cztery okładki, w tym jedną wykonaną przez samego Todda. Została ona opublikowana w dwóch wersjach: pierwsza regularna kolorowa, druga (czarno-biała) ozdobiła czarno-białe wydanie całego komiksu. Kolorowe okładki są całkiem fajne i jest w czym wybierać. Cover Todda ma dla mnie wiele uroku i przywodzi na myśl pierwsze kilkanaście numerów Spawna.

Okładka w wersji czarno-białej, tak jak sam komiks, to według mnie bajer niewarty większej uwagi. Takie wydania mają sens w przypadku albumów z oryginalnymi planszami, no i dobrze, jeśli rysownik ma coś ciekawego do zaoferowania. Jason Shawn Alexander to zupełnie nie moja bajka, jego rysunki wyglądają bardzo komputerowo i tracą bez kolorów.

Kolejna sprawa to udział Todda w całym komiksie. Już w Spawnie 304, McFarlane nie brał udziału w tworzeniu ilustracji, teraz narysował kilka stron. Niestety, po nostalgicznych i dobrze przygotowanych numerach 300-301, nowe kadry wypadają dość mizernie. Spójrzcie na poniższy panel, widać tu wyraźnie dość grube nici cyfrowej obróbki:

Gdzie ten McFarlane, który rysował komiksy ze Spider-Manem i pierwsze Spawny? Rozumiem, że film w przygotowaniu i zabiera czas, jednak taki powrót Todda do rysowania to już po prostu gimmick. Jest najwidoczniej coś magicznego w samym ręcznym tuszu McFarlane’a, czego cyfrowe maszyny nie potrafią do końca zreplikować. Gdyby zdecydował się on na pełnoprawny powrót do serii, o, wtedy byłoby co oglądać i o czym pisać. Zwłaszcza, gdyby wznowił rysowanie papierowych plansz!

Z numerem 306 przychodzi nowy rysownik, i to jest dla mnie dobry moment, by zawiesić (przynajmniej chwilowo) zainteresowanie całą serią. Po interesującym graficznie numerze 300, hype uleciał i w zasadzie mamy to samo, co przedtem. Póki co, misja wykonana. Na razie wysiadam z tej dżonki, może wrócę na 350.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *