Creep

Słucham sobie Jethro Tull na koniec długiego dnia — nie ma lepszej muzyki na grudniowe wieczory. Good morning, Weathercock… pasuje mimo późnej pory. Nic, tylko zawiesić strzelbę nad łóżkiem i napalić w kominku. Ci, którzy nie wierzą, niechaj pobieżą zaraz do najbliższego sklepu z płytami, a mnie dadzą święty spokój. Ach, że też Wiadomo Kto nie dostał nigdy Nobla. Ta nagroda zeszła na psy na długo przed 2019. Ale, ale.

Tymczasem powstają całkiem interesujące plansze, którymi mogę się podzielić. Poniżej kontynuacja motywu martwego Creepa ze stron otwierających Henryka Kaydana 10. Creep ma się dobrze nawet na stronie 4. Myślę, że mógłby pociągnąć jeszcze kilka efektownych paneli, ale komiks ma tylko 16 stron – trzeba w końcu przejść do rzeczy, wziąć się w garść i po męsku upchnąć pozostały content. Bez obaw, będzie miejsce na kilku następnych creepów.

BTW, plansza jest remakiem nieudanej strony z jednego z poprzednich wpisów. W 99% powtórki wypadają u mnie lepiej, niż pierwowzory. Nie, żeby była to wielka sztuka. Zdarzają się wyjątki, ale poniższy art do nich nie należy. Lubię inking na najnowszych stronach Kaydana 10; czuję, że coś mi się wreszcie klaruje w ogólnym podejściu i jednocześnie przykładam więcej uwagi do szczegółów.

Jutro czeka mnie pracowity dzień – muszę odebrać całą górę komiksów ze sklepu. Kłopot w tym, że mam niezbyt dużą torbę. Tak, wiem, problemy pierwszego świata. A zatem, jedziemy z koksem – prezentacja jak należy, od szkicu do tuszu:

Na koniec raz jeszcze rzut oka na oryginalny szkic (z oryginalnym Creepem – pierwowzorem), który w szale rozczarowania i goryczy po nieudanym inkingu (znowu – to są dopiero problemy!) wyrzuciłem do kosza:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *